piątek, 8 września 2017

Coraż bliżej jesień

Hej kochani,
pogoda za oknem  nie dopisuje. Zimno, ponuro i deszczowo .
Mi został już ostatni tydzień nogi w gipsie i w końcu wrócę do żywych .
Płyty Chodakowskiej już czekają na mnie , także nie mogę się doczekać aż zacznę coś ze sobą robić,
bo nie ukrywam kilogramy mi przybywają każdego dnia .

Wiecie, ostatnio dużo myślałam nad tym co robimy źle, że nagle większość osób się od nas odwraca,
przestaje utrzymywać z nami kontakt i po prostu zapomina.
Doszłam do wniosku, że są ludzie, których nie warto na siłę trzymać przy sobie i jeśli chcą odejść,
to niech to zrobią .
Ja każdego dnia zadawałam sobie pytania , co ze mną jest nie tak, że niegdyś przyjaciółki, które zapewniały, że moja przeprowadzka do Niemiec nic nie zmieni, a jednak zmieniła,
zmieniła bardzo wiele, a ja przestałam się już obwiniać, że to przeze mnie.
Tak musiało być, a ja nie potrzebuję mieć przy sobie ludzi, którzy mnie nie chcą .

Jedno jest pewne , JA i tak jestem SZCZĘŚLIWA i również tego wam życzę .

Na koniec, na pochmurny dzień dodaję letnią stylizację .

Miłego oglądania !!










poniedziałek, 14 sierpnia 2017

3. Gdyby kózka nie skakała

No i wróciłam.
Urlop chociaż krótki, to bardzo udany! No prawie...
Pogoda dopisała, Kraków nadal cudny, wesele wspaniałe ,
tak wspaniałe, że od tańców złamałam sobie nogę.   Baaaa, mało tego, to miałam płaskie buty!
I teraz śmiać się czy płakać ? No chyba teraz, to pozostało się śmiać.

Najśmieszniejsze jest to, że po moim upadku ja jeszcze tańczyłam, bawiłam się .
Ledwo, bo ledwo , ale jakoś tam kuśtykałam .
Zaraz na następny dzień jechałam na pogotowie, bo ból był nie do wytrzymania , a noga wyglądała okropnie . W jednym szpitalu lampy były przepalone , a w większym mieście kolejki  na SORze były na jakieś ok 6-7 h MINIMUM, więc postanowiliśmy, że pójdziemy do szpitala na następny dzień w moim rodzinnym mieście.
W Polsce poinformowali mi, że noga nie jest złamana, ale wsadzą mi w łuskę gipsową na 4-6 tygodni i muszę zgłosić się do ortopedy.
Wróciłam do Niemiec i poszłam kolejny raz do lekarza, gdzie dostałam skierowanie do chirurga i...
i miła Pani powiedziała, że niestety , ale noga jest złamana, chwała Bogu, że bez przemieszczenia,
ale tak czy siak jestem uziemiona na 6 tygodni .
Na szczęście dzięki temu  znowu wybieramy się do Polski, więc nie ma tego złego.

Oprócz tego wszystko jak najlepiej, ale muszę przez 6 tygodni codziennie robić zastrzyki w brzuch .

Zapodaję kilka foteczek :)









niedziela, 30 lipca 2017

I kolejny wieczór samotny.
Niestety często się zdarza, że wieczory lub dnie spędzam sama, ponieważ mijam się z moim chłopakiem.
Często mi jest z tym ciężko, bo chciałabym więcej czasu z nim spędzać,
ale wiem, że póki co, to jest to niemożliwe i musimy to jakoś przetrwać.
Pociesza mnie jeden fakt, że jeszcze trzy dni i urlop.
Kocham Kraków, dlatego bardzo się cieszę, że spędzę tam chociaż chwilę i pewnie zasypię was troszkę zdjęciami z tego magicznego miasta .

Teraz zaczęłam mieć pozytywne dni, nie wiem czemu, ale wstąpiła we mnie pozytywna energia i chęć do działania, a to się przyda, bo na najbliższy czas mam parę rzeczy do zrealizowania, dlatego mam nadzieję, że wena mnie nie opuści.

Naprawdę zaczęłam doceniać moje życie i to co mam.
Nie przejmuję się czego nie mam, bo będę walczyć o to by to się  zmieniło i niekoniecznie chodzi tu tylko o rzeczy materialne.
A po za tym nic od razu, po kolei !!
Udowodnię sobie, że ja też potrafię zawalczyć o swoje marzenia.

Wiecie, jeszcze krótki czas temu, byłam straszną pesymistką, ciągle płakałam, że jestem  beznadziejna, że nic mi nie wychodzi, że nic nie osiągnę.
Teraz już jest lepiej i wiem, że mogę wiele!

Kochani, myślcie pozytywnie, a zobaczycie jaki świat może być piękny .

Udanego poniedziałku !!

środa, 26 lipca 2017

W skrócie.

Jeszcze do niedawna myślałam, że moje  życie jest beznadziejne.
W pewnym momencie nic mi nie pasowało.
A bo mieszkam w Niemczech, bo nie mam przyjaciół, bo nos duży, a cycki małe...
Tak, ja mogłabym tak wymieniać bez końca,  ale mija dość sporo czasu, a ja zaczynam przekonywać się do samej siebie i że moje życie takie po prostu jest.
 Coraz częściej zaczęłam sobie powtarzać, że każdy jest kowalem swojego losu i postanowiłam wziąć sobie te słowa do serca.

Buduję swoje życie tak jak ja chcę.

Druga sprawa, że ja wiecznie słuchałam innych, każdą opinie brałam mocno do siebie.
Za mocno, bo z czasem zaczęło to się na mnie odbijać, a w konsekwencji przestałam mieć swoje zdanie.
Cały czas miałam w głowie "co pomyślą inni".
Przecież nie ubiorę tego, bo- co pomyślą inni.
Nie pomaluję się tak, bo- co pomyślą inni.
Nie zrobię tego, bo- co pomyślą inni.
Nie powiem tego co mam w głowie, bo- co pomyślą inni.
I tak w kółko.

A teraz tak: Czy Ci INNI przeżyją za mnie życie? NIE!

Nie przeżyją za nikogo!
A sprawa jest prosta, że właśnie Ci INNI , Ci wszyscy ludzie nie mają własnego życia,
dlatego tak notorycznie się wpieprzają w nasze i tak bardzo lubią w nie ingerować ,
tak żeby Tobie było źle.
Bo oni wcale nie chcą dla nas dobrze i niestety, ale w większości Ci ludzie, to nasi "przyjaciele",
Tobie się układa, a im nie, więc co robią?
Robią wszystko , by Tobie przestało się układać .

Zmieniam się każdego dnia.
I wiecie co? Ja tak naprawdę kocham swoje nudne życie i zrobię wszystko
by było tak jak ja chcę.

A najważniejsze , to spełniać swoje marzenia, a moja lista jest bardzo długa :)

Spokojnej nocy kochani!